NIEPOKONANI to wszyscy ludzie niepełnosprawni – po takich słowach w oczach Grzegorza Markowskiego pokazały się łzy. – Dziś jestem z wami – powiedział artysta.

Fot. Fotobank.pl/Karolina Misztal

Rozmowy z menadżerką zespołu były długotrwałe, ponieważ trasa koncertowa „PERFECTU” omijała Trójmiasto kolejny już sezon. Lecz udało się zorganizować spotkanie w „garderobie”, w strefie VIP-ów. Na godzinę przed koncertem zostaliśmy zaproszeni na spotkanie z zespołem, w trakcie którego przeprowadziliśmy szybką „niekontrolowaną” konferencję prasową.

Pytania spontanicznie i bez cenzury  zadawały dzieci.

– Dlaczego statyw Pana mikrofonu jest taki krzywy
?

– Właśnie dlatego, że w zasadzie statywy są proste, i są gładkim elementem na scenie. Jest to taki element „gry scenicznej”, a nie tylko podtrzymuje kawałek metalu, czyli mikrofon.

– Czy boli Pana gardło w czasie śpiewania?

– Oczywiście, tyle lat śpiewania, lecz chodzi tu o papierosy, staram się skończyć z tym nałogiem, bo to szkodzi na gardło.

– Czy Pan śpiewa dobrze?

– Ze śpiewem jest jak z każdą sztuką. Jeżeli się komuś podoba moje śpiewanie to chyba śpiewam dobrze, lecz są tacy co mówią, że śpiewam słabo i  mnie po prostu nie słuchają.

– Czy czasem się Pan złości, co wtedy Pan robi?

– Wychodzę na scenę i cała energia uchodzi.

– Panie Grzegorzu, czy kiedyś zapomniał Pan na scenie tekstu swojej piosenki?

– Tak. Było to jakiś czas temu. Zaraz po koncercie w Polsce wylecieliśmy samolotem do Nowego Yorku to już było 1 w nocy czasu amerykańskiego, a naszego 6 rano, po 20 godzinach bez snu wchodzimy na scenę, grają pierwszy akord – znam tą piosenkę, ale co to za numer. – A to była autobiografia. Koledzy zagrali jeszcze raz wstęp, i dopiero wtedy zaskoczyłem – pozytywnie.

– 

Jak wyglądało Wasze dojście do kariery?

– Długa droga, wiele zdarzeń, czasami smutnych, czasami wesołych, w zasadzie przypadek i szczęście.

 Dziś specjalnie dla Was zadedykuję najpiękniejszą piosenkę „niepokonani”. Znam Wasz ból, wygrajcie tą walkę, miejcie siłę na uśmiech i radość.

Zespół otrzymał też od dzieci wspaniałe prezenty oczywiście wykonane własnoręcznie. Pan Grzegorz Markowski osobiście zapewnił, że staną one w studio nagrań zespołu.
Po „gorącym” spotkaniu zostaliśmy zaproszeni na prawdziwy MEGA koncert. Tłum ludzi falował, a wśród nich nasi podopieczni. Taki koncert to dla niektórych pierwsze takie wielkie spotkanie ze sceną.


W trakcie bisów – wielkie zaskoczenie. Grzegorz Markowski przerwał koncert by powiedzieć kilka ciepłych słów o naszych dzieciach, a potem głośno i wyraźnie specjalnie dla nas zadedykował swoją najpiękniejszą piosenkę „Niepokonani”.

Sponsorzy i przyjaciele, dzięki którym spełniło się marzenie:

36 zdjęć ze spotkania: Karolina Misztal/Fotobank.pl

150 zdjęć na płycie dostępnej dla uczestników